Pozycje seksualne

Nic nie może powstrzy­mać wyobraźni. Seks, to głę­bia wyobraźni, to wszystko co pozwala czuć swoje i ciało part­nera oraz wszystko co daje przy­jem­ność. To podróż pozwa­la­jąca odkryć nie­zli­czone moż­li­wo­ści, pełne czu­ło­ści i zmy­sło­wo­ści, pełne pra­gnień i przy­jem­no­ści. Do chwili gdy part­ne­rzy robią to, co im się podoba, co nie nie­sie ze sobą ryzyka — nie ma pro­blemu. Sto­su­nek sek­su­alny jest momen­tem, w któ­rym wycho­dzimy z sie­bie, pod­da­jemy się chwili i zapo­mi­namy. Pośpiech nie idzie w parze z pra­gnie­niami. Bez­pieczny seks ozna­cza rów­nież wza­jemne zaufa­nie i
zrozumienie.



Czytaj dalej


Orgazm

Słowo orgazm ozna­cza inten­sywne uczu­cie roz­ko­szy fizycz­nej, dozna­wane przez czło­wieka w chwili szczy­to­wa­nia sek­su­al­nego będą­cego wyni­kiem odpo­wied­niej sty­mu­la­cji ero­tycz­nej. U osob­ni­ków płci męskiej orga­zmowi towa­rzy­szy nie­mal zawsze eja­ku­la­cja, czyli wytrysk z członka płynu zawie­ra­ją­cego plem­niki, męskie komórki roz­rod­cze; plem­niki posia­dają zdol­ność ruchu i łączą się z żeńską komórką jajową, czyli oocy­tem, zapo­cząt­ko­wu­jąc pro­ces zapłod­nie­nia. Gdy czło­nek męż­czy­zny zostaje wpro­wa­dzony do pochwy kobiety, silne skur­cze orga­zmiczne wypy­chają spermę w stronę szyjki macicy, ujścia pro­wa­dzą­cego do jamy macicy, a tym samym bli­żej w kie­runku ich osta­tecz­nego celu, jakim jest zapłod­nie­nie jaja. W ten spo­sób roz­kosz wywo­łana orga­zmem jest bez­po­śred­nio zwią­zana z kon­ty­nu­acją gatunku.


Orgazm kobiecy

Kobiety doznają orga­zmu, lecz nie jest on konieczny z punktu widze­nia pro­kre­acji, czyli prze­dłu­ża­nia gatunku. Roz­kosz kobiety nie jest warun­kiem koniecz­nym zapłod­nie­nia. W epoce wik­to­riań­skiej matki pouczały nawet swoje córki, iż seks jest czymś, co uczciwe kobiety powinny zno­sić jedy­nie w celu zapew­nie­nia męż­czyź­nie roz­ko­szy. Z dru­giej strony, to wła­śnie roz­kosz zwią­zana z orga­zmem, wraz z dąże­niem do posia­da­nia dzieci, sta­nowi powód, dla któ­rego kobieta, podob­nie do męż­czy­zny, pra­gnie intym­no­ści wza­jem­nych kon­tak­tów i zaspo­ko­je­nia sek­su­al­nego; w tym zna­cze­niu można więc powie­dzieć, iż roz­kosz orga­zmu, odczu­wana przez kobietę, odgrywa pewna role w mecha­ni­zmie kon­ty­nu­acji gatunku.
Roz­kosz i dozna­nia towa­rzy­szące szczy­to­wa­niu u męż­czy­zny skon­cen­tro­wane są na jego męskim narzą­dzie płcio­wym. U kobiet notuje się szer­szy zakres odczuć orga­zmicz­nych; nie­które dono­szą o inten­syw­nych wra­że­niach zogni­sko­wa­nych w oko­licy łech­taczki, inne mówią o dozna­niach bar­dziej roz­pro­szo­nych. W prze­szło­ści, przed powsta­niem nowo­cze­snej nauki doty­czą­cej zacho­wań sek­su­al­nych, brak jed­no­znacz­nego opisu doznań skła­da­ją­cych się na orgazm kobiecy otwie­rał pole do licz­nych kon­tro­wer­sji w dużej mie­rze wspie­ra­nych przez spe­ku­la­cje Zyg­munta Freuda, który stwo­rzył teo­rię o dwo­ja­kim rodzaju orga­zmu kobie­cego, łech­tacz­ko­wego i pochwo­wego. Freud postu­lo­wał ist­nie­nie orga­zmu łech­tacz­ko­wego w reak­cji na sty­mu­la­cję tej czę­ści ciała, pod­czas gdy orgazm pochwowy miał rze­komo miej­sce nie­za­leż­nie od sty­mu­la­cji łech­taczki, nawet przy jej braku, przy czym orgazm „pochwowy” miał być inten­syw­niej­szy i sta­no­wił oznakę doj­rza­ło­ści. Jesz­cze dziś liczni są przed­sta­wi­ciele szkoły twier­dzą­cej, iż kobieta, któ­rej w osią­gnię­ciu orga­zmu pod­czas sto­sunku płcio­wego nie wystar­czają ruchy fryk­cyjne członka wewnątrz pochwy, jest nie­jako „upo­śle­dzona” i „cze­goś jej brak”. Wiemy z całą pew­no­ścią, że to twier­dze­nie jest błędne.
Wszyst­kie orga­zmy kobiece są łech­tacz­kowe w tym zna­cze­niu, że to sty­mu­la­cja łech­taczki wyzwala dozna­nia orga­zmiczne. Dla więk­szo­ści kobiet ozna­cza to koniecz­ność bez­po­śred­niego kon­taktu łech­taczki z jakimś obiek­tem – pal­cem, języ­kiem czy wibra­to­rem; w przy­padku około jed­nej trze­ciej kobiet wystar­cza­jący dla wywo­ła­nia doznań orga­zmicz­nych jest ruch członka wewnątrz pochwy, wywie­ra­jący pewien wpływ na łech­taczkę i ota­cza­jący ja obszar sromu. Można w przy­padku tych kobiet powie­dzieć, iż potra­fią osią­gnąć orgazm wyłącz­nie w następ­stwie sty­mu­la­cji dostar­cza­nej przez sto­su­nek płciowy. Wiele innych kobiet bez­po­śred­nia sty­mu­la­cja łech­taczki przed wpro­wa­dze­niem członka do pochwy przy­wo­dzi tak bli­sko orga­zmu, iż ruchy fryk­cyjne dostar­czają póź­niej wystar­cza­ją­cej pod­niety do osta­tecz­nego wyzwo­le­nia doznań orga­zmicz­nych. W przy­padku reszty z nich orgazm jest moż­liwy wyłącz­nie w wyniku bez­po­śred­niej sty­mu­la­cji łech­taczki; można do niego dopro­wa­dzić albo przed sto­sun­kiem, albo po zakoń­cze­niu wła­ści­wego sto­sunku płciowego.
Zarówno lite­ra­tura, jak prze­sła­nia pro­pa­go­wane przez środki maso­wego prze­kazu, przy­czy­niły się do powsta­nia mitu o ist­nie­niu „ide­al­nego” orga­zmy, osią­ga­nego rów­no­cze­śnie przez oboje part­ne­rów, wywo­łu­ją­cego w nich wra­że­nie, iż „poru­szyła się zie­mia” (wyra­że­nia tego użył jako pierw­szy pisarz Ernest Hemin­gway w wyda­nej w 1940 roku powie­ści zaty­tu­ło­wa­nej „Komu bije dzwon”). Tysiące par sili się, by osią­gnąć ten ulotny cel i prze­żywa w obli­czu cią­głego nie­po­wo­dze­nia nie­usta­jącą fru­stra­cję, zatru­wa­jącą ich życie sek­su­alne. Jed­no­cze­sny inten­sywny orgazm nie jest, rzecz jasna, czymś cał­ko­wi­cie nie­moż­li­wym, lecz zda­rza się zbyt rzadko, by czy­nić z niego bez­po­średni cel poszu­ki­wań: należy raczej cie­szyć się jego uro­kiem, jeśli przy­pad­kiem nadej­dzie, a tym­cza­sem nauczyć się doce­nić satys­fak­cję sek­su­alną, jaką dana para osiąga we wza­jem­nych kon­tak­tach tu i teraz, sto­su­jąc wszel­kie środki, które spra­wiają part­ne­rom radość. Każdy orgazm jest tro­chę inny od poprzed­niego, lecz wszyst­kie są na swój spo­sób źródłem roz­ko­szy i zadowolenia.

Orgazm męski

Męż­czyźni prze­zy­wają zazwy­czaj swoje naj­sil­niej­sze orga­zmy w mło­dym wieku. W miarę sta­rze­nia zmniej­sza się siła, z jaką nasie­nie wytry­skuje na zewnątrz cewki moczo­wej i spada inten­syw­ność doznań towa­rzy­szą­cych orga­zmowi. (Im star­szy męż­czy­zna, tym dłuż­szy staje się też okres, dzie­lący orgazm od następ­nej moż­li­wej do uzy­ska­nia erek­cji). Czas konieczny dla osią­gnię­cia orga­zmu u męż­czy­zny jest zwy­kle nie­wielki. Gdy staje się tak krótki, że można go uznać za cał­ko­wi­cie nie­wy­star­cza­jący, mówi się o przy­pa­dło­ści „przed­wcze­snego wytry­sku”. Nie jest to dole­gli­wość natury fizjo­lo­gicz­nej, przed­sta­wia raczej utrwa­lony psy­chicz­nie odruch warun­kowy, który męż­czy­zna może przy odro­bi­nie samo­za­par­cia i pracy zmie­nić, odzy­sku­jąc do pew­nego stop­nia kon­trolę nad prze­bie­giem swo­ich reak­cji sek­su­al­nych i swo­bodę podej­mo­wa­nia decy­zji, kiedy dopro­wa­dzić się do orga­zmu. Cza­sami orgazm u męż­czy­zny jest pozba­wiony eja­ku­la­cji, co może mieć przy­czyny fizjo­lo­giczne, lecz może też być wyni­kiem inten­syw­nych ćwiczeń doty­czą­cych opa­no­wa­nia pro­ce­sów fizjo­lo­gicz­nych towa­rzy­szą­cych sty­mu­la­cji seksualnej.

Cykl reak­cji seksualnych

Prze­biega mniej wię­cej podob­nie u osob­ni­ków obojga płci, acz­kol­wiek kobiety róż­nią się od męż­czy­zny zdol­no­ścią do prze­zy­wa­nia orga­zmu wie­lo­krot­nego; z reguły też ich czas reak­cji jest dłuż­szy od ana­lo­gicz­nego w przy­padku męż­czy­zny. W cyklu reak­cji sek­su­al­nych można wyod­ręb­nić cztery fazy.
Pierw­sza zwana jest fazą pod­nie­ce­nia, pod­czas któ­rej orga­nizm zaczyna reago­wać na bodźce ero­tyczne. Ich natura jest wie­lo­raka: mogą to być dźwięki lub obrazy, rów­nie dobrze reak­cje pod­nie­ce­nia może wywo­łać też jakiś zapach, dotknię­cie, a nawet samo wspo­mnie­nie prze­ży­cia z prze­szło­ści. U męż­czy­zny faza ta cha­rak­te­ry­zuje się zaini­cjo­wa­niem erek­cji, u kobiet pierw­szymi ozna­kami reak­cji jest lubry­ka­cja (nawil­że­nie) pochwy będące wyni­kiem nabrzmie­wa­nia ota­cza­ją­cych ją naczyń krwionośnych.
W przy­padku nie­usta­ją­cej obec­no­ści bodźca pod­nie­ce­nie wzra­sta i osiąga fazę pla­teau; nazwa tego etapu odzwier­cie­dla fakt, iż może on trwać dowol­nie długo lub krótko, w zależ­no­ści od siły obo­pól­nego pożą­da­nia. W cza­sie trwa­nia tej fazy part­ne­rzy doznają przy­jem­nych odczuć wywo­ła­nych nabrzmie­wa­niem narzą­dów płcio­wych, wypeł­nio­nych krwią.
Faza orga­zmu roz­po­czyna się z chwilą, gdy pod­nie­ce­nie męż­czy­zny lub kobiety spo­wo­do­wało odpo­wied­nio wysoki poziom napię­cia sek­su­al­nego, który szuka ujścia w przy­no­szą­cym odprę­że­nie orga­zmie wraz z towa­rzy­szącą mu serią skur­czów mię­śnio­wych samego narządu płcio­wego lub mię­śni poło­żo­nych w sąsiedz­twie. Zgod­nie z wyni­kami badań prze­pro­wa­dzo­nych przez Mastersa i John­son skur­czów tych może być od sze­ściu do pięt­na­stu, przy czym każdy z nich trwa u męż­czy­zny około jed­nej sekundy, pod­czas gdy u kobiety skur­cze są lżej­sze i nastę­pują bar­dzo szybko jeden po dru­gim, na podo­bień­stwo „trze­po­ta­nia”. Męż­czy­zna odczuwa orgazm jako sen­sa­cję umiej­sco­wioną w członku, pro­sta­cie (gru­czole kro­ko­wym) i pęche­rzy­kach nasien­nych, kobieta odbiera wra­że­nia pocho­dzące z mię­śni i tka­nek ota­cza­ją­cych łech­taczkę oraz znaj­du­ją­cych się wewnątrz pochwy i w macicy. U osob­ni­ków obojga płci dozna­nia orga­zmu mogą ogar­nąć całe ciało, choć czę­ściej o tego rodzaju odczu­ciach mówią kobiety, opi­su­jąc swoje wra­że­nia jako parok­syzm skur­czów obej­mu­ją­cych koń­czyny, palce u rąk i nóg oraz mię­śnie twa­rzy. Nie­które kobiety są mul­tior­ga­zmiczne i potra­fią doznać wie­lo­krot­nych orga­zmów przed osią­gnię­ciem cał­ko­wi­tego zaspo­ko­je­nia seksualnego.
U męż­czy­zny natych­miast po orga­zmie poja­wia się faza ustę­po­wa­nia pod­nie­ce­nia, całe ciało odpręża się, a oddech i krą­że­nie krwi powra­cają do normy. W nastę­pu­ją­cym po niej okre­sie refrak­cji męż­czy­zna nie­zdolny jest do osią­gnię­cia erek­cji. U mło­dego męż­czy­zny okres ten może trwać zale­d­wie kilka minut, pod­czas gdy w przy­padku star­szego wydłuża się nawet do kilku dni. Faza ustę­po­wa­nia pod­nie­ce­nia u kobiet jest dużo dłuż­sza, gdyż prze­ry­wają one inten­syw­nie uczu­cia zwią­zane z fina­łem kon­taktu płcio­wego. W cza­sie trwa­nia tej fazy kobieta dąży do zaspo­ko­je­nia potrzeby intym­no­ści wza­jem­nych kon­tak­tów, bez któ­rej jej satys­fak­cja sek­su­alna wydaje się nie­pełna. Z kolei okres refrak­cji u kobiety jest nie­po­rów­ny­wal­nie krót­szy od ana­lo­gicz­nego okresu u męż­czy­zny, wyni­kiem czego jest wystę­pu­jąca u nie­któ­rych kobiet zdol­ność do prze­ży­wa­nia orga­zmów wielokrotnych.
Pra­wie wszy­scy męż­czyźni osią­gają orgazm bez więk­szych trud­no­ści, czego nie można powie­dzieć o ogóle kobiet. Przez wiele lat sło­wem „ozię­bła” okre­ślało się kobiety, które nie posia­dały zdol­no­ści prze­ży­wa­nia orga­zmu; obec­nie okre­śle­nie to zostało zastą­pione ter­mi­nem „pre­or­ga­zmia”, odzwier­cie­dla­ją­cym fakt, iż kobietę można nauczyć dozna­wać orgazm, prze­waż­nie poprzez instru­owa­nie jej w odpo­wied­nich tech­ni­kach masturbacyjnych.

Orgazm wie­lo­krotny

Wil­liam H. Masters i Vir­gi­nia John­son, pio­nier­ska para ame­ry­kań­skich bada­czy zacho­wań sek­su­al­nych czło­wieka, zawarła w publi­ka­cji Human Sexual Response („Reak­cje sek­su­alne czło­wieka”, 1966) spo­strze­że­nie uczy­nione przez dużą liczbę kobiet uczest­ni­czą­cych w bada­niach sty­mu­la­cji mecha­nicz­nej oko­licy wzgórka Wenery doko­ny­wa­nej za pomocą wibra­tora. Wedle uwag uczest­ni­czek eks­pe­ry­mentu, dozna­nia orga­zmiczne były nie tylko nie­zwy­kle inten­sywne i osią­gnięte w mini­mal­nie krót­kim cza­sie, lecz rów­nież powta­rzały się jedno po dru­gim w falach orga­zmu wie­lo­krot­nego, zamy­ka­ją­cego poje­dyn­czy epi­zod sek­su­alny. Masters i John­son tak opi­sy­wali w liście do kolegi swoje odkrycie:
Prze­ciętna osob­niczka płci żeńskiej przy opty­mal­nym pobu­dze­niu jest w sta­nie osią­gnąć zaspo­ko­je­nie w wyniku trzech do pię­ciu orga­zmów wywo­ła­nych sty­mu­la­cją ręczną; sty­mu­la­cja mecha­niczna nato­miast – na przy­kład za pomocą wibra­tora – jest mniej męcząca i wywo­łuje chęć prze­dłu­ża­nia sesji sty­mu­la­cji do godziny, a nawet dłu­żej, pod­czas któ­rego to czasu kobieta może doznać od dwu­dzie­stu do pięć­dzie­się­ciu orga­zmów nastę­pu­ją­cych jeden po drugim”.
Mniej wię­cej w tym samym cza­sie psy­cho­ana­li­tyk Mary Sher­fey donio­sła w publi­ka­cji ogło­szo­nej w Jour­nal of the Ame­ri­can Psy­cho­ana­li­tic Asso­cia­tion (treść tego arty­kułu powtó­rzyła następ­nie w swo­jej książce The Nature and Evo­lu­tion of Female Sexuality):
W swo­jej prak­tyce lekar­skiej zetknę­łam się z pewną liczbą kobiet, zarówno zamęż­nych, jak i pozo­sta­ją­cych w sta­nie wol­nym, które uży­wa­jąc elek­trycz­nego wibra­tora były zdolne osią­gnąć do pięć­dzie­się­ciu orga­zmów w ciągu jed­nej sesji pobu­dza­nia seksualnego…Z punktu widze­nia norm funk­cjo­no­wa­nia fizjo­lo­gicz­nego kobiety te przed­sta­wiają przy­kład osob­ni­ków cie­szą­cych się zdro­wym pozio­mem sek­su­al­no­ści pozba­wio­nej zaha­mo­wań, a liczba osią­ga­nych przez nie orga­zmów świad­czy o poten­cjale orga­zmicz­nym drze­mią­cym w zmy­śle sek­su­al­nym każ­dej kobiety”.
Orgazm wie­lo­krotny prze­ży­wany w cza­sie poje­dyn­czego epi­zodu sek­su­al­nego – to jest przed wystą­pie­niem spadku pod­nie­ce­nia sek­su­al­nego – wydaje się zare­zer­wo­wany wyłącz­nie dla kobiet. Co prawda nie­liczne donie­sie­nia wspo­mi­nały o wystą­pie­niu orga­zmu wie­lo­krot­nego u męż­czy­zny, lecz ist­nieją odno­śnie tych incy­den­tów nie roz­wią­zane wąt­pli­wo­ści, czy cho­dziło i więk­szą ilość kom­plet­nych orga­zmów, czy też o pod­ję­cie czyn­no­ści orga­zmicz­nych prze­rwa­nych tuż przed prze­kro­cze­niem momentu nieuchronności.
Naj­waż­niej­szym z powo­dów tłu­ma­czą­cych tę róż­nicę w moż­li­wo­ściach prze­ży­wa­nia kobiet i męż­czyzn jest fakt, iż choć osob­nicy obu płci doświad­czają fazy ustę­po­wa­nia pod­nie­ce­nia, tylko męż­czyźni wkra­czają następ­nie auto­ma­tycz­nie w fazę refrak­cji nie­unik­nio­nej po wystą­pie­niu wytry­sku. W cza­sie trwa­nia tej fazy męż­czy­zna bły­ska­wicz­nie traci całe pod­nie­ce­nie sek­su­alne; nie potrafi go odzy­skać, a co za tym idzie, doznać orga­zmu połą­czo­nego z eja­ku­la­cją, o ile nie zosta­nie ponow­nie wysta­wiony na dzia­ła­nie bodź­ców ero­tycz­nych. Czas trwa­nia refrak­cji jest sprawą indy­wi­du­alną, może się wahać od kilku minut lub godzin do kilku dni w zależ­no­ści od wieku, stanu zdro­wia i siły popędu płcio­wego. Kobiety nie wkra­czają w fazę refrak­cji w kon­se­kwen­cji osią­gnię­cia orga­zmu. Zamiast tego pozo­stają przez jakiś czas na wyso­kim pozio­mie pod­nie­ce­nia, które opada powoli – u nie­któ­rych kobiet nawet bar­dzo powoli. W tym cza­sie kobieta pod­dana dzia­ła­niu odpo­wied­nich bodź­ców ero­tycz­nych może z łatwo­ścią osią­gnąć więk­szą liczbę kolej­nych orgazmów.
W porów­na­niu z powszech­no­ścią zja­wi­ska wie­lo­krot­nego orga­zmu będą­cego wyni­kiem sty­mu­la­cji poprzez cun­ni­lin­gus, sty­mu­la­cję ręczną czy przy uży­ciu wibra­tora, nader rzadko sły­szy się o osią­gnię­ciu tego dozna­nia wyłącz­nie wsku­tek sty­mu­la­cji pły­ną­cej z samego spół­ko­wa­nia. Wiele kobiet po uświa­do­mie­niu sobie, iż są w sta­nie dozna­wać wie­lo­krot­nych orga­zmów, chcia­łoby pona­wiać to eks­ta­tyczne prze­ży­cie, pod­czas gdy inne czują się usa­tys­fak­cjo­no­wane poje­dyn­czym orga­zmem, a jesz­cze inne dono­szą, iż kon­ty­nu­owa­nie sty­mu­la­cji sek­su­al­nej po prze­ży­ciu przez nie orga­zmu rodzi uczu­cie dys­kom­fortu czy spra­wia im wręcz ból. Prze­ży­cie wie­lo­krot­nego orga­zmu nie powinno stać się celem narzu­co­nym kobie­cie, a nie­zdol­ność doświad­cza­nia orga­zmów wie­lo­krot­nych nie może być postrze­gana jako objaw dys­funk­cji seksualnej.

Niech orgazm przyj­dzie sam

Kiedy docho­dzi do zbli­że­nia, my ludzie, nie powin­ni­śmy usil­nie kon­tro­lo­wać swego zacho­wa­nia, bo nasze siły sek­su­alne mogą nas zawieść. Ile­kroć sta­ramy się być nad­mier­nie świa­domi prze­biegu zacho­dzą­cych w nas pro­ce­sów, zaczy­namy mieć trud­no­ści z funk­cjo­no­wa­niem. Jest to szcze­gól­nie widoczne u męż­czyzn mają­cych pro­blemy ze wzwo­dem. Gdy roz­po­czy­nają zbli­że­nie prze­ko­nani, że im się nie uda, można pra­wie zagwa­ran­to­wać, że rze­czy­wi­ście się nie uda. To samo można odnieść do kobiety, która z tru­dem osiąga orgazm. Jeśli zbyt będzie się sta­rała o szczy­to­wa­nie, z tym więk­szym tru­dem je osiągnie.
Efekt ten wystę­puje w wielu dzie­dzi­nach sportu, a mia­no­wi­cie: gdy bar­dzo chcesz tra­fić piłką do kosza – chy­biasz. Dla­tego pozwól dzia­łać ciału, dając odpo­cząć mózgowi. Takie postę­po­wa­nie przy­nosi zazwy­czaj dobre rezul­taty. Ale gdy zaczy­na­cie myśleć o zsyn­chro­ni­zo­wa­niu orga­zmów, za bar­dzo przej­mu­je­cie się tym, co się dzieje i w rezul­ta­cie może­cie stra­cić coś, co ina­czej uda­łoby się osią­gnąć. Oto dla­czego jed­no­cze­sne szczy­to­wa­nie to sprawa tak niepewna.
Przy odro­bi­nie szczę­ścia zda­rzy się to od czasu do czasu bez spe­cjal­nego wysiłku, dając nie­spo­dzie­waną, dodat­kową przy­jem­ność. Zbyt usilne sta­ra­nia mogą nato­miast obró­cić się prze­ciwko Wam.

Uda­wa­nie orgazmu

Przy oka­zji warto wspo­mnieć o paniach, które czują się zobo­wią­zane do uda­wa­nia orga­zmu, utwier­dza­jąc part­nera w prze­ko­na­niu, iż pod­czas zbli­że­nia doświad­czają eks­ta­tycz­nej roz­ko­szy. Nie­które – znu­dzone lub zmę­czone bez­owoc­nymi wysił­kami part­nera pra­gną­cego zaspo­koić je za wszelką cenę, wpro­wa­dza­ją­cego nie­po­trzebny pier­wia­stek napię­cia – czy­nią tak po to, by jak naj­szyb­ciej zakoń­czyć miło­sny seans. Być może ich pod­nie­ce­nie po pro­stu opa­dło, sek­su­alna wil­got­ność znik­nęła, a prze­dłu­ża­jące się zbli­że­nie zaczęło spra­wiać ból. Nie­za­leż­nie od powodu, symu­lu­jąc orgazm chcą spra­wić przy­jem­ność part­ne­rowi i utwier­dzić go w prze­ko­na­niu, iż nadal jest zna­ko­mi­tym kochankiem.
W intym­nej chwili wielu paniom naprawdę trudno się zdo­być na bez­wa­run­kową szcze­rość, a uda­wa­nie orga­zmu wydaje im się cza­sem „nie­win­nym, dyplo­ma­tycz­nym kłam­stew­kiem”. Pro­blem poja­wia się wtedy, gdy staje się ono rutyną we współ­ży­ciu dwojga kochan­ków. W takiej sytu­acji mogę tylko radzić, by kobieta jak naj­szyb­ciej wyznała part­ne­rowi, iż pod­czas zbli­żeń nie doświad­cza w pełni roz­ko­szy. Oboje będą wów­czas mogli spró­bo­wać innych tech­nik, które zapew­nią jej mak­si­mum satys­fak­cji. Być może zmy­słowa gra wstępna powinna trwać dłu­żej, tak by part­nerka mogła wznieść się na szczyty pod­nie­ce­nia. Może powinni uroz­ma­icić swe miło­sne seanse poprzez wpro­wa­dze­nie nowych pozy­cji, zapew­nia­ją­cych dosta­teczną lub wła­ściwą sty­mu­la­cję łech­taczki – czę­sto pomocna oka­zuje się pozy­cja „na jeźdźca”. Bywa jed­nak i tak, że przy­czyny braku roz­ko­szy leżą znacz­nie głę­biej, na przy­kład w uprze­dze­niach, lękach lub ner­wicy płcio­wej. Zarówno kobieta, jak jej part­ner, powinni sko­rzy­stać w takim przy­padku z porady doświad­czo­nego terapeuty

Sztuka podniecania

Wiele osób pod­nieca już sama myśl o deli­kat­nych piesz­czo­tach, o draż­nie­niu wraż­li­wych zakąt­ków ciała naj­lżej­szym doty­kiem dłoni lub roz­kosz­nie róż­no­rod­nymi fak­tu­rami piór, skóry i egzo­tycz­nych tka­nin, zapew­nia­ją­cych dozna­nia o nie­zwy­kłej inten­syw­no­ści. Warto nadać realny kształt skry­wa­nym fan­ta­zjom, jak na przy­kład tym na temat domi­na­cji i ule­gło­ści.

Roz­ko­sze dla ciała

Jeśli per­spek­tywa nowej, roz­kosz­nej sty­mu­la­cji jak łagodne muska­nie ciała fry­wol­nym piór­kami i tka­ni­nami pobu­dza waszą wyobraź­nię, nie wahaj­cie się zgro­ma­dzić zmy­sło­wych mate­ria­łów, tak byście mogli oboje nacie­szyć się w pełni bogac­twem nowych doznań. Na począ­tek ustal­cie swe pre­fe­ren­cje i ulu­bione, doty­kowe “fetysze”.
Szcze­gól­nie eks­cy­tu­jące wra­że­nia zapew­nia zmiana ero­tycz­nych akce­so­riów oraz uroz­ma­icony reper­tuar piesz­czot, wzbo­ga­cony deli­kat­nym chu­cha­niem, pobu­dza­nie całego ciała ruchli­wym koniusz­kiem języka oraz led­wie odczu­walne muska­nie opusz­kami pal­ców naj­bar­dziej wraż­li­wych oko­lic. Ero­tyczny dotyk przy­biera roz­ma­ite formy; do prost­szych należy naj­lżej­sze z moż­li­wych ocie­ra­nie, pobu­dza­jące recep­tory czu­ciowe. Minia­tu­rowe mieszki wło­sów na skó­rze wprost obfi­tują w takie wraż­liwe zakoń­cze­nia ner­wowe, sty­mu­lo­wane pod­czas ero­tycz­nych piesz­czot. Wywo­łane nimi mro­wie­nie i drga­nie wzma­gają się cza­sem do tego stop­nia, iż zaczy­nasz bła­gać part­nera, by jak naj­szyb­ciej prze­stał. A jed­nak praw­dziwa przy­jem­ność leży w bez­wa­run­ko­wym pod­da­niu swego ciała napły­wa­ją­cym falom doznań.
Ist­nieje wiele spo­so­bów, by w pełni cie­szyć się tą grą fan­ta­zji. Być może zapra­gniesz w ciągu jed­nego seansu doświad­czyć wielu spo­so­bów doty­ko­wej sty­mu­la­cji, pozna­jąc całe bogac­two fak­tur oraz ich zmy­sło­wych piesz­czot. Zakosz­tu­jesz wów­czas kolejno dotyku skóry, jedwa­biu, aksa­mitu, piór czy jakiej­kol­wiek innej mate­rii. Rów­nie dobrze można poprze­stać na deli­kat­nym gła­ska­niu czy muska­niu ciała opusz­kami pal­ców lub mięk­kim i wil­got­nym koń­cem języka, wspo­ma­ga­nym cie­płym oddechu.
Jeśli mie­wasz łaskotki, spró­buj mak­sy­mal­nie roz­luź­nić ciało, rezy­gnu­jąc z prób kon­tro­lo­wa­nia inten­syw­no­ści odru­cho­wych reak­cji swej skóry. Dotyk deli­katny jak powiew wia­tru wywoła stan pobu­dze­nia recep­to­rów czu­cio­wych. Napięta skóra odczuje go jako draż­niący i łasko­czący, jeśli jed­nak potra­fisz pod­dać swe ciało pod­nie­ca­ją­cym muśnię­ciom z cał­ko­wi­tym zaufa­niem, nagrodą będą nie­sły­cha­nie przy­jemne doznania.

Domi­na­cja i uległość

Domi­na­cja i ule­głość należą do powszech­nych tema­tów ero­tycz­nych fan­ta­zji. Pod­czas zbli­że­nia nie­które osoby snują sza­lone, pobu­dza­jące wizje wią­za­nia, krę­po­wa­nia, chło­sta­nia lub “zmu­sza­nia” (choćby tylko sym­bo­licz­nego) do upra­wia­nia miło­ści. Rzadko zdo­by­wamy się na odwagę ujaw­nie­nia, nie mówiąc już o urze­czy­wist­nie­niu tych snów na jawie, które zwy­kle pozo­stają jedy­nie pod­nie­ca­jącą tajem­nicą, naszą pry­watną fan­ta­zją seksualną.
Więk­szość kobiet i męż­czyzn nigdy nie pró­bo­wała roz­ma­wiać o tych wyobra­że­niach z wła­snymi part­ne­rami, pra­gnąc zatrzy­mać je w gra­ni­cach intym­nego świata pry­wat­nych doznań lub wsty­dząc się buj­no­ści swej wyobraźni sek­su­al­nej. A prze­cież fan­ta­zjo­wa­nie na temat roli w ero­tycz­nych sce­na­riu­szach, wizje skrę­po­wa­nia i osią­ga­nia orga­zmu nie­jako “wbrew woli”, bywają dobrym tre­nin­giem wyobraźni i sku­tecz­nym spo­so­bem potę­go­wa­nia podniecenia.
Nie­które pary lubią nada­wać swym sek­su­al­nym fan­ta­zjom realny kształt w zaci­szu wła­snej sypialni, od czasu do czasu swo­bod­nie zmie­nia­jąc rolę z domi­nu­ją­cej na ule­głą, lub nie­ustan­nie powta­rza­jąc i wzbo­ga­ca­jąc ten sam sce­na­riusz, spra­wia­jący im obojgu naj­wię­cej satys­fak­cji. Zmu­sza­nie do posłu­szeń­stwa i peł­nej ule­gło­ści, musz­tro­wa­nie, stroje z czar­nej skóry i inne “akce­so­ria” w tym guście, dla nie­któ­rych nie­sły­cha­nie pod­nie­ca­jące, innych napa­wają odrazą czy wręcz prze­ra­żają. Żela­zna zasada takich gier ero­tycz­nych stwier­dza, że oboje part­ne­rzy powinni przy­stę­po­wać do nich z peł­nym prze­ko­na­niem i zado­wo­le­niem. Nikomu nie wolno zmu­szać ani zbyt obce­sowo nakła­niać dru­giej osoby do urze­czy­wist­nie­nia wła­snych fan­ta­zji ero­tycz­nych, tak jak nikt nie powi­nien ule­gać namo­wom tylko dla zaspo­ko­je­nia czy­ichś potrzeb. Jeśli jed­nak oboje pra­gnie­cie uroz­ma­ice­nia swego współ­ży­cia, a odkry­wa­nie nie­zna­nych sfer ero­ty­zmu wydaje się wam atrak­cyjne się­gnij­cie do tych praktyk.

Reguły gry

Wiele par żywi poważne obawy, iż “dra­pieżna” zabawa ero­tyczna zawie­dzie ich wprost ku dewia­cji, na gra­nicę zacho­wań sado­ma­so­chi­stycz­nych. Nie ma powodu do zmar­twień tak długo, póki napra­awdę nie zapra­gniesz zra­nić dru­giej osoby, albo nie zaczniesz doświad­czać rze­czy­wi­stego bólu lub poni­że­nia. Przez cały czas mówimy tu tylko o wyko­rzy­sta­niu domi­na­cji, ule­gło­ści i siły do takiej zabawy i doznań, któe przy­czy­niają się do wzro­stu sek­su­al­nego pod­nie­ce­nia i wzbo­gacą miło­sne współ­ży­cie. Gdzież więc prze­biega owa nie­bez­pieczna granica?
Pierw­sza i naj­waż­niej­sza jest zawsze zgoda obojga part­ne­rów na to nowe doświad­cze­nie. Potem nad­cho­dzi pora na usta­le­nie reguł zabawy, któ­rych obie strony muszą bez­wa­run­kowo prze­strze­gać. Na gry siły i ule­gło­ści możesz pozwo­lić sobie jedy­nie w związku peł­nym wza­jem­nego zaufa­nia, gdy dobra zna­jo­mość tej dru­giej osoby daje ci cał­ko­wit pew­ność, że nie sprawi ci ona praw­dzi­wego bólu, nigdy cięę nie zrani ani nie zmusi do zro­bie­nia cze­goś, na co nie masz naj­mniej­szej ochoty.
Nigdy nie zada­waj praw­dzi­wego bólu, nie rań skóry ani nie pozo­sta­wiaj na niej sinia­ków. Możesz uda­wać, że do cze­goś part­nera zmu­szasz lub poni­żasz, lecz zawsze pamię­taj o gra­nicy pomię­dzy zabawą a obrazą. Nie wypo­wia­daj słów, któ­rych możesz póź­niej żało­wać lub któr mogłyby zra­nić czy­jeś uczu­cia czy ambi­cje. Przed przy­stą­pie­niem do gry poroz­ma­wiaj­cie szcze­rze o tym, jakie rodzaje wypły­wa­ją­cych z fan­ta­zji zacho­wań rze­czy­wi­ście wzma­gają wasze pod­nie­ce­nie, gdzie leżą gra­nice zabawy, co pra­gnie­cie robić, a przed czym pra­gnie­cie się powstrzy­mać. Prze­strze­gaj­cie ściśle usta­lo­nych w ten spo­sób reguł i linii postępowania.
Pamię­taj­cie o znaku lub jakimś słowie-kluczu, który dla was obojga będzie sygna­łem do natych­mia­sto­wego zakoń­cze­nia całej gry. W momen­cie, gdy któ­re­kol­wiek z was wypo­wie to szcze­gólne słowo lub da umowny znak — musi­cie bez­wa­run­kowo przestać!
Jeśli zamier­za­cie urze­czy­wist­nić fan­ta­zję, w któ­rej jedno z was, przy­wią­zane do łóżka doświad­cza pod­nie­ca­ją­cych zabie­gów part­nera lub piesz­czot oral­nych (bada­nia wydają się dowo­dzić, iż ero­tyczne “ubez­wła­sno­wol­nie­nie” należy do naj­częst­szych tema­tów fan­ta­zji sek­su­al­nych), pamię­taj­cie, że więzy nie powinny zbyt mocno uwie­rać, a ponadto muszą być łatwe do natych­mia­sto­wego roz­plą­ta­nia w momen­cie, gdy skrę­po­wana osoba tego żąda lub okaże się to konieczne z jakiej­kol­wiek innej przyczyny.
Pod­czas zabawy może­cie swo­bod­nie wią­zać nad­garstki i przed­ra­miona part­nera, lecz nigdy nie wolno nawet mini­mal­nie ogra­ni­czyć swo­body oko­licy szyi, a rów­nie nie­bez­pieczne mogą być nawet nie­winne próby zakry­wa­nia ust. Jeśli twego part­nera krę­pują więzy, nie wolno ci wycho­dzić z pokoju nawet na krótką chilę. W takiej sytu­acji przez cały czas musisz pozo­sta­wać bli­sko niego, zacho­wu­jąc pełną świa­do­mość tego, co się dzieje wokół i uważ­nie obser­wu­jąc jego zachowanie.
Nie­które osoby, fan­ta­zju­jące na temat skrę­po­wa­nia i “przy­mu­sza­nia” do upra­wia­nia seksu, chęt­nie nada­łyby realny kształt swym wizjom, gdyby tylko mogły poko­nać strach przed unie­ru­cho­mie­niem w wię­zach. Takie obawy należy usza­no­wać i jedy­nie uda­wać “skrę­po­wa­nie”. Dobrym roz­wią­za­niem będzie uchwy­ce­nie za opar­cie łóżka ugię­tymi, roz­po­star­tymi ramio­nami i sze­ro­kie roz­rzu­ce­nie nóg, sym­bo­licz­nie “przy­wią­za­nych” do ramy.

Zabawa z gadżetami

Pod­nie­ca­jące akce­so­ria, do naby­cia w dobrym sex sho­pie, zna­ko­mi­cie się do takich zabaw nadają. Do gier siły i ule­gło­ści wybiera się zwy­kle czarną galan­te­rię ero­tyczną. Dłu­gie buty, gor­sety, opa­ski na ramiona oraz się­ga­jące łokcia ręka­wiczki ze skóry, lateksu czy gumy należą do pod­sta­wo­wego, pod­nie­ca­ją­cego arse­nału. Akce­so­ria tego typu pobu­dzają sil­niej wyobraź­nię wraż­li­wych na wzro­kowe bodźce panów, lecz nie­które panie także lubią je wkła­dać, choćby po to, by spra­wić przy­jem­ność swym part­ne­rom (lecz nie brak też takich, któ­rym sam pomysł wyko­rzy­sta­nia ero­tycz­nej galan­te­rii wydaje się absur­dal­nym wyra­zem męskiego szowinizmu!).
Futrzane kajdankiDo krę­po­wa­nia nadają się naj­le­piej mięk­kie sznurki, jedwabne sza­liki czy apaszki, albo cien­kie paski baweł­nia­nej tka­niny; upew­nij­cie się tylko, że więzy nie będą ocie­rać ani ranić skóry. Jeśli szu­ka­cie ekwi­punku o groź­niej­szym wyglą­dzie, w skle­pach bywają ero­tyczne kaj­danki, z któ­rych — w razie potrzeby — skrę­po­wany może się uwol­nić. Nigdy nie uży­waj­cie praw­dzi­wych kaj­da­nek, które mogą być groźne i trudne do zdjęcia.

Fety­szyzm

W kate­go­riach sek­su­al­nych fety­szyzm ozna­cza zja­wi­sko obda­rza­nia jakie­goś obiektu czy przed­miotu wła­ści­wo­ściami ero­tycz­nymi, które wzbu­dzają w fety­szy­ście pod­nie­ce­nie sek­su­alne lub umoż­li­wiają mu czer­pa­nie satys­fak­cji sek­su­al­nej z kon­taktu z owym przed­mio­tem. Naj­po­pu­lar­niej­szymi obiek­tami – fety­szami – są czę­ści ciała, na przy­kład piersi lub stopy, lub przed­mioty fizyczne – czę­ści bie­li­zny kobie­cej, buty czy cokol­wiek innego – dosłow­nie każdy przed­miot może odgry­wać role fety­sza seksualnego.
Fety­szy­ści to zazwy­czaj osob­nicy płci męskiej; czer­pią roz­kosz z patrze­nia lub doty­ka­nia obiek­tów, które uczy­nili przed­mio­tem czci sek­su­al­nej, prze­waż­nie ona­ni­zu­jąc się w tym samym cza­sie; nie­rzadko kie­rują wytrysk do fety­sza. Bez­po­śred­nia przy­czyna fety­szy­zmu nie jest znana, acz­kol­wiek wia­domo, iż cza­sami powstaje na zasa­dzie odruchowo-warunkowej. Jeśli więc młody chło­pak upra­wia mastur­ba­cję trzy­ma­jąc część bie­li­zny swo­jej matki czy sio­stry, przed­miot ten może się stać fety­szem w tym zna­cze­niu tego słowa, iż odtąd mło­dzień­cowi nie­zbędny sta­nie się jakiś skra­wek dam­skiej bie­li­zny, by osią­gnąć stan pod­nie­ce­nia sek­su­al­nego (w odróż­nie­niu od przy­padku męż­czy­zny, który od czasu do czasu pod­nieca się w trak­cie mastur­ba­cji patrze­niem czy doty­ka­niem dam­skiej bie­li­zny, lecz potrafi rów­nież osią­gnąć stan pod­nie­ce­nia sek­su­al­nego w kon­tak­cie z osobą). Przed­mioty będące fety­szami są cza­sami źródłem okre­ślo­nych doznań zmy­sło­wych, jakie fety­szy­sta czer­pie z dotyku skóry lub zapa­chu intym­nych fata­łasz­ków kobiety. Ist­nieje teo­ria, według któ­rej fety­szy­sta prze­nosi swoje uczu­cia sek­su­alne na obiekt, gdyż wła­sne emo­cje budzą w nim odrazę: wsku­tek prze­nie­sie­nia uczuć atry­buty grze­chu obcią­żają przed­miot, zamiast spo­czy­wać na bar­kach fetyszysty.
Nie­któ­rzy fety­szy­ści zdolni są do upra­wia­nia seksy wyłącz­nie z fety­szem, inni wyko­rzy­stują przed­miot w rytu­ale gry ero­tycz­nej upra­wia­nej z inną osobą. Nie­któ­rzy męż­czyźni, któ­rych żony nie akcep­tują ich fety­sza, czy też ci, któ­rzy odczu­wają zbyt wielki wstyd, by przy­znać się do swej sła­bo­ści mał­żonce, mogą w celu zaspo­ko­je­nia owych potrzeb uda­wać się do pro­sty­tu­tek, pro­sząc o odby­cie sto­sunku sek­su­al­nego z udzia­łem fety­sza. Za skrajną formę fety­szy­zmu uważa się trans­we­sty­tyzm – czer­pa­nie roz­ko­szy sek­su­al­nej z nosze­nia odzieży nale­żą­cej do osob­nika płci przeciwnej

Jak zrobić laskę?

Zacznijmy od pod­staw: ogólna budowa penisa. Trak­tuję seks oralny jako naj­wyż­szą formę wyra­że­nia miło­ści pomię­dzy dwiema oso­bami. Mam nadzieję, że poniż­sze infor­ma­cje pomogą Wam prze­ła­mać wszel­kie bariery bro­niące Wam oka­za­nia ustami swo­ich uczuć i sto­jące na prze­szko­dzie ich odwzajemnieniu.

Przede wszyst­kim SPÓJRZCIE na kutasa. Wcale nie cho­dzi mi o śpieszny rzut okiem, ani o ukrad­kowe przy­glą­da­nie się zza pal­ców. Posta­raj się prze­ko­nać part­nera o czy­sto­ści swo­ich inten­cji, a on z pew­no­ścią odda sie­bie, a przede wszyst­kim swe przy­ro­dze­nie w Twoje kocha­jące ręce.
Ułóż swo­jego męż­czy­znę na wznak w dobrze oświe­tlo­nym pomiesz­cze­niu. Chwyć jego kuśkę w dłoń i SPÓJRZ na nią. Praw­do­po­dob­nie nie star­czy mu dość siły woli, aby pozo­stać na Twój wzrok obo­jęt­nym — prze­cież skła­dasz wła­śnie hołd isto­cie jego męsko­ści. Nie­wielu face­tów pozo­sta­nie mięk­kimi w takich oko­licz­no­ściach, kiedy wia­domo, że wzrok Twój rów­no­znaczny jest z odda­wa­niem mu czci.
Gdy tylko dotkniesz kutasa, ten z miej­sca sta­nie się sztyw­nym i pozo­sta­nie takim przez cały czas bada­nia. Jakże faj­nie byłoby gdyby każde bada­nie lekar­skie było tak przyjemne!
Penis winien być wzwie­dziony tak, aby można było wyraź­nie dostrzec wszyst­kie te jego obszary, które wraż­liwe są na piesz­czoty Two­ich warg i języka. Przyj­rzyj się dokład­nie trzo­nowi penisa. Na samym jego szczy­cie znaj­duje się obłe zakoń­cze­nie, prze­waż­nie nieco więk­sze w obwo­dzie od trzonu, potocz­nie nazy­wane główką. To żołądź penisa (łac. „glans penis”). Prawda, że przy­po­mina żołędzia?
Dolna kra­wędź żołę­dzi to tzw. korona. Sta­nowi ona połą­cze­nie główki z trzo­nem i jest zara­zem naj­wraż­liw­szą czę­ścią penisa. To w tym wła­śnie miej­scu powin­ni­ście skon­cen­tro­wać swoje wysiłki pod­czas robie­nia loda. Prze­bie­gnij­cie wzro­kiem wzdłuż korony aż do jej spodniej czę­ści. Ja nazy­wam to miej­sce podbrzuszem.
Zauwa­ży­cie pew­nie miej­sce złą­cze­nia się tych dwóch pół­e­lips. Jeżeli part­ner Wasz nie jest obrze­zany, to miej­sce to powinno być punk­tem zawie­sze­nia napletka. Ten nie­wielki obszar zwany wędzi­deł­kiem jest naj­czul­szym z naj­czul­szych miejsc na ciele męż­czy­zny. Można dopro­wa­dzić go do szczytu samym tylko deli­kat­nym pokle­py­wa­niem wędzi­dełka koniusz­kiem języka. Popieść przez chwilkę żołądź i jej naj­bliż­sze okolice.
Poni­żej żołę­dzi znaj­duje się trzon penisa. Nie jest on zbyt­nio uner­wiony, tak więc pobu­dza­nie jego (ręczne czy ustne) z pomi­nię­ciem żołę­dzi nie wywoła jakiejś więk­szej reakcji.
Pod trzo­nem znaj­dują się jądra: jaja, orze­chy, klej­noty; jak je zwał tak je zwał, lecz nie zapo­mnijmy o ich zna­cze­niu. Jądra są nie­zwy­kle czułe na ból, tak więc prze­waż­nie nie są one obiek­tem jakichś szcze­gól­nych piesz­czot. A tak nie powinno być! Można znacz­nie wzmoc­nić dozna­nia męż­czy­zny odpo­wied­nio zaj­mu­jąc się jego dro­go­cen­nymi kulami. A teraz powróćmy do fal­lusa. Te małe usteczka na szczy­cie żołę­dzi to ujście cewki moczo­wej (łac. „meatus”). To wła­śnie tędy wytry­ska sperma.Są jesz­cze inne strefy męskiego ciała żywo reagu­jące na piesz­czoty ustami. Np. wielu face­tów ma nie­zwy­kle czułe brodawki.
Więc przyj­rzyj się dobrze peni­sowi swo­jego męż­czy­zny. Prze­stu­diuj go. Poznaj wszyst­kie jego naj­czul­sze miej­sca i posta­raj się uczy­nić z tej wie­dzy uży­tek swoim języ­kiem i war­gami, kiedy następny raz będziesz schy­lać swą śliczną główkę ku niemu. Mało który akt zawiera w sobie taką eks­pre­sję miło­ści, jak pełne odda­nia oralne pieszczoty.
To smutne, ale więk­szość kobiet nie ma bla­dego poję­cia o obcią­ga­niu. Wydaje im się, że wystar­czy usta ufor­mo­wać w cipkę, objąć nimi penisa, poujeż­dżać go sza­leń­czo głową aż do wytry­sku. Nic bar­dziej myl­nego! Potrzeba nie lada wprawy, aby dobrze ssać członka, dostar­cza­jąc przy tym jego wła­ści­cie­lowi mak­si­mum rozkoszy.
Załóżmy, że etap wzro­ko­wego bada­nia penisa macie już za sobą. Przyj­rze­li­ście się dobrze każ­dej jego czę­ści i macie już jako takie roze­zna­nie w jego wraż­li­wo­ści. Odróż­nia­cie poszcze­gólne obszary i wie­cie się są nawet znacz­nie zróż­ni­co­wane pod wzglę­dem erogenności.
Aby dobrze nauczyć się reak­cji part­nera na Wasze piesz­czoty pro­po­nuję: Pod­czas gdy jego penis śmiało spo­gląda w górę, chwyć­cie w dłoń jego wore­czek i deli­kat­nie, samym tylko języ­kiem prze­suń­cie po całej dłu­go­ści spodniej czę­ści trzonu. Bar­dzo szybko dowiesz się, któ­rych obsza­rów liza­nie spra­wia mu naj­wię­cej roz­ko­szy. No, chyba że facet jest z kamienia.
Pod­wój swoje wysiłki w miej­scach o wzmo­żo­nej czu­ło­ści. U więk­szo­ści męż­czyzn naj­czul­szym punk­tem jest wędzi­dełko, tam gdzie naple­tek przy­cze­piony jest do żołę­dzi (oczy­wi­ście u nie­obrze­za­nych). Nie­prze­rwa­nym liza­niem i muśnię­ciami języka bar­dzo szybko dopro­wa­dzić możesz do erup­cji wul­kanu. Jeżeli więc bra­kuje ci lodziar­skiego otrza­ska­nia i chcesz dogo­dzić swemu chłopcu jak naj­szyb­ciej, to pro­po­nuję ten wła­śnie spo­sób piesz­czot. Zapo­znasz się wtedy lepiej z urze­ka­jącą naturą męskiego orgazmu.
Zbli­ża­jąc się do finału daje się zauwa­żyć zmiany w peni­sie. Nie powinny się one zbyt­nio róż­nic mię­dzy sobą za każ­dym razem, tak więc masz nie­po­wta­rzalną oka­zję naucze­nia się ich i odpo­wied­niego przy­go­to­wa­nia się na jego wytrysk w przy­szło­ści. Główka penisa pęcz­nieje jesz­cze bar­dziej. Poja­wić mogą się wzmo­żone pchnię­cia bio­der, tak jakby kocha­nek Twój chciał wyrzu­cić nasie­nie daleko ze swo­jej armaty. I u więk­szo­ści face­tów na prze­cud­nych ustecz­kach ich peni­sów wykwitną jedna lub dwie kro­pelki przy­po­mi­na­ją­cego nasie­nie płynu. Kiedy je poczu­jesz, to wiedz, że nad­cho­dzi chwila prawdy.
A gdzie powin­ni­ście się znaj­do­wać w cza­sie cią­gnię­cia druta? Mię­dzy nogami part­nera, nad nim, czy w pozy­cji 69? No wła­śnie, gdzie? Ze względu na budowę penisa, jak i ana­to­mię ust, języka i zębów, naj­lep­szą pozy­cją jest pozy­cja klę­cząca, kiedy to język ata­kuje penis od spodu, a nie od góry, czy z boku. Nie wie­rzy­cie mi? No to wypró­buj­cie różne pozy­cje i prze­ko­naj­cie się, co Wam naj­bar­dziej odpowiada.
Włóż jego sztywny organ do ust, lecz nie zaci­skaj dookoła niego warg. Zacznij wyko­ny­wać okrężne ruchy głową. Czło­nek zacznie ślizgać się w Two­jej jamie ust­nej. Uwa­żaj, aby go nie poką­sać. Pozy­cja klę­cząca nie jest zła, ale warto spró­bo­wać robić to nad leżą­cym na ple­cach part­ne­rem. Ruchy powinny być wyko­ny­wane powoli i uważ­nie, naprze­mien­nie raz zgod­nie z ruchem wska­zó­wek zegara, a raz w prze­ciw­nym kie­runku. Jeżeli sztukę tę opa­nuje się do per­fek­cji, to sta­nie się ona prze­pustką do wie­lo­go­dzin­nych sean­sów nie­zmą­co­nej niczym rozkoszy.
Pod­czas gdy twój facet stoi przed tobą, a ty klę­czysz przed nim, unieś jego stward­niałą pałę odsła­nia­jąc worek mosz­nowy. Umieść wore­czek na swoim języku. A teraz poliż go w górę, aż po sam czu­be­czek żołę­dzi. Można pomóc sobie w tym przy­padku dło­nią. Ruchy należy powta­rzać, tak jakby lizało się lizaka albo loda. Przed­sta­wiona tu tech­nika lizaka jest jedną z naj­szyb­szych metod dopro­wa­dze­nia męż­czy­zny do orgazmu.
Przejdźmy teraz do naj­po­pu­lar­niej­szej chyba metody obcią­ga­nia. Weź penisa do ust, ale nie za głę­boko — do głę­bo­kiego gar­dła przej­dziemy póź­niej. Tech­nika niniej­sza nie jest rewe­la­cyjna, ale jeżeli chcesz zostać Kró­lową Głę­bo­kiego Gar­dła to zacznij od niej i powoli „zagłę­biaj” się w zagadnienie.
Umieść penisa w ustach ślizga­jąc języ­kiem po żołę­dzi, aż usta twoje obejmą trzon tuż poni­żej korony. Nie otwie­raj sze­roko ust i nie zaci­skaj ich potem cia­sno. Niech fal­lus wśliź­nie się — to o wiele przy­jem­niej­sze. Wysta­jącą z ust część zamknij w dłoni. Pamię­taj, że trzon jest sto­sun­kowo nie­wraż­liwy na piesz­czoty. Bio­rąc go w dłoń stwo­rzysz wra­że­nie cał­ko­wi­tego połknię­cia. Teraz masz kilka moż­li­wo­ści. Spró­buj prze­chy­lać głowę na boki, mając na bacze­niu to, aby Twe wil­gotne usta pozo­sta­wały w cią­głym kon­tak­cie z koroną żołę­dzi. Lekko pocie­raj przy tym ręką penisa. Kiedy part­ner zacznie szczytować,to może pró­bo­wać doci­snąć Twoją głowę do kro­cza, odru­chowo pra­gnąc zagłę­bić się w Tobie. Na tym eta­pie nauki mogli­by­ście prze­ga­pić pewne istotne szcze­góły pozwa­la­jąc na eja­ku­la­cje głę­boko w prze­łyku. Posta­raj się więc deli­kat­nie pobu­dzać go ustami przy koro­nie w trak­cie wytry­sku, potę­gu­jąc w ten spo­sób jego roz­kosz. Z bie­giem prób będziesz w sta­nie dokład­nie prze­wi­dzieć moment szczy­to­wa­nia Two­jego faceta.
Do omó­wio­nej wyżej tech­niki dodamy teraz jeden uszla­chet­nia­jący ele­ment. Kciu­kiem dłoni naci­ska­jąc mocno u pod­stawy penisa i blo­ku­jąc tym samym prze­pływ nasie­nia przez cewkę, wstrzy­mu­jesz wytrysk, mimo przed­or­ga­zmicz­nych spa­zmów. Ssąc w tym samym cza­sie mocno główkę penisa, jesteś w sta­nie opóź­nić moment eja­ku­la­cji o ładnych parę chwil. Kiedy wresz­cie odpu­ścisz, zoba­czysz jak obfita będzie jego biała erupcja.
To były pod­stawy lodziar­stwa. Nie zagłę­biaj się dalej, jeżeli ich dobrze nie opa­no­wa­łaś, zarówno samych tech­nik, jak i reak­cji two­jego chłopca. Jeżeli uwa­żasz, że jesteś gotowa na wię­cej to przed­sta­wię teraz bar­dziej wyra­fi­no­wane formy oral­nego współżycia.
Nie trak­tuj tylko tych porad z nabożną czcią – posta­raj się także odkryć coś sama. Poznaj upodo­ba­nia swo­jego chło­paka a swoją minetę uczyń tak nie­po­wta­rzalną jak swój pod­pis. Prze­cież chcesz, aby to Cie­bie wła­śnie wybrał spo­śród tysiąca innych.
Pew­nie pierw­szym poważ­nym pro­ble­mem, który wystą­pił w cza­sie fel­la­tio był odruch wymiotny. Więk­szość face­tów usi­łuje wepchnąć swoje berła jak naj­głę­biej tylko można. Szcze­gól­nie w trak­cie orgazmu.
Wyobraź sobie, że głę­bo­kość jamy ust­nej wynosi około 8–8,5 cm, pod­czas gdy śred­nia dłu­gość penisa bia­łego męż­czy­zny to pięt­na­ście cen­ty­me­trów. Prawa przy­rody zdają się prze­czyć moż­li­wo­ści zmiesz­cze­nia całego penisa w ustach. Ale można to uczy­nić. Sły­sza­łaś już pew­nie o takich sztuk­mi­strzy­niach i pew­nie dla­tego tu zaj­rza­łaś. Każdy jest w sta­nie opa­no­wać tę tech­nikę. Nie chcę Was zanu­dzać, ale jeżeli poznasz swą ana­to­mię, to zro­zu­miesz jak można doko­nać tej pozor­nie nie­moż­li­wej rze­czy. Naj­więk­szą prze­szkodą sto­jącą na dro­dze penisa do Two­jego gar­dła jest fakt, że jama ustna łączy się z prze­ły­kiem pod pra­wie pro­stym kątem. Trzeba więc ten zakręt pokonać.
Naj­le­piej ćwiczyć to zagad­nie­nie ukła­da­jąc się w takiej pozy­cji, w któ­rej usta i gar­dło będą leżeć w linii pro­stej. Pro­po­nuję więc poło­żyć się na łóżku z głową bli­sko brzegu i szyją odchy­loną w tył. Umoż­liwi to twemu part­ne­rowi tak głę­boką pene­tra­cję Twych ust, tak aż na war­gach poczu­jesz jego włosy łonowe.
W tej lek­cji szli­fo­wać będziemy kon­trolę reak­cji gar­dła, co jest warun­kiem sine qua non opa­no­wa­nia sztuki głę­bo­kiej pene­tra­cji. Odruch wykrztu­śny to natu­ralna reak­cja na umiesz­cze­nie jakie­goś przed­miotu głę­boko w prze­łyku. Można nad nią jed­nak zapa­no­wać poprzez pełne roz­luź­nie­nie mię­śni gar­dła w momen­cie immi­sji członka. Rów­nie ważne jest utrzy­ma­nie tego stanu relak­sa­cji w cza­sie całego seansu głę­bo­kiego gardła.
Niech part­ner umie­ści swój czło­nek na tyle głę­boko w Twych ustach, na ile jesteś w sta­nie to znieść. Ze względu na swoją pozy­cję nie będziesz w sta­nie się poru­szyć i jedyną piesz­czotą, jaką będziesz swego męż­czy­znę obda­rzać będzie uścisk Twych warg dookoła jego pul­su­ją­cego organu. Możesz rów­nież, o ile jest to wyko­nalne, pobu­dzać języ­kiem pod­brzu­sze penisa.
Pełen relaks mozliwy jest jedy­nie wtedy, gdy nie­ogra­ni­cze­nie ufasz swemu chłopcu. Bo to on w tym momen­cie przej­muje pałeczkę. On wyko­nuje wszyst­kie ruchy i utrzy­muje ich tempo. To jedyne chyba ćwicze­nie, w któ­rym na powrót odda­jesz mu wła­dzę nad jego męsko­ścią. Z pew­no­ścią to doceni, bo po raz pierw­szy może wsa­dzić Tobie penisa do ust na taką głę­bo­kość, na jaką zechce. Twój part­ner powi­nien wyko­ny­wać ruchy posuwisto-zwrotne tak, jakby kla­sycz­nie się z Tobą pie­przył. Powi­nien zacząć powo­lutku, szcze­gól­nie jeżeli jeste­ście oboje abso­lut­nymi głę­bo­ko­gar­dło­wymi debiu­tan­tami. Prze­cież jeżeli sprawi Ci ból, to pozbawi się na długo jed­nej z naj­więk­szych przy­jem­no­ści w życiu. Dodat­kowo powi­nien utrzy­mać jed­no­litą drogę pene­tra­cji pod­czas tego ust­nego ćwicze­nia — w prze­łyku Twoim po pro­stu nie ma zbyt wiele miej­sca na roz­py­cha­nie się na boki.
I jesz­cze jedna ważna sprawa. Niech go nie ponie­sie pod­czas szczy­to­wa­nia! W tej klu­czo­wej chwili będzie pra­gnął wnik­nąć w Cie­bie jak naj­da­lej mu na to lędź­wia pozwolą. Nie powi­nien wtedy zabu­rzać rytmu. A zaletą głę­bo­kiego gar­dła jest eli­mi­na­cja pro­blemu łyka­nia nasie­nia. Nie­za­leż­nie od tego czy ma na sobie pre­zer­wa­tywę, czy nie. Po pro­stu penis omi­nął już Twoje kubki sma­kowe i gar­dło, więc try­ska Ci pro­sto do żołądka! Fakt ten nie powi­nien chyba spra­wić Wam przy­kro­ści, jeżeli darzy­cie się głę­bo­kim uczuciem.
Moż­liwe, że nie każda z Was opa­nuje tech­nikę głę­bo­kiego gar­dła, lecz to wcale nie czyni Was gor­szymi. Warto jed­nak pró­bo­wać i roz­luź­niać gar­dło pod­czas głęb­szej ust­nej pene­tra­cji. Opa­no­wa­nie odru­chu wymiot­nego z pew­no­ścią nie przyj­dzie w jeden, czy dwa dni. Tre­ning czyni mistrza. Męż­czy­zna Twój powi­nien być na tyle wyro­zu­miały aby zro­zu­miec, iż nie od razu Kra­ków zbu­do­wano. Nie zra­żaj­cie się więc począt­ko­wymi nie­po­wo­dze­niami, bo w ten spo­sób prze­nigdy nie osią­gnie­cie mistrzo­stwa w tej dys­cy­pli­nie. Powta­rzaj­cie tę lek­cję do znu­dze­nia. Ćwicz powoli i cier­pli­wie, a zoba­czysz, że za każ­dym razem jesteś w sta­nie pochło­nąć coraz wię­cej i wię­cej penisa na coraz dłuż­sze i dłuż­sze chwile. W końcu osią­gniesz upra­gniony suk­ces. Musisz tylko chcieć!
Zaj­mijmy się teraz inną czę­ścią męskiej ana­to­mii, któ­rej nie należy zanie­dby­wać — klej­noty rodowe. Te dwa kuli­ste twory mogą wzmoc­nić dozna­nia faceta, jak żadne inne. Wiele osób nie trak­tuje jaj z nale­żytą powagą. Są one nie­zwy­kle wraż­liwe u więk­szo­ści męż­czyzn, tak więc podob­nie jak w przy­padku lek­cji ósmej zaufa­nie sta­nowi klucz do umie­jęt­nego pobu­dze­nia tych dwóch pere­łek ekstazy.
Na począ­tek popró­buj liza­nie moszny. Jeżeli part­ner ma do Cie­bie naprawdę duże zaufa­nie to zacznij bawić się jego bro­daw­kami. Wyba­daj jego reak­cje, pod­szczy­pu­jąc je to lżej to moc­niej. Możesz też deli­kat­nie maso­wać jego czło­nek dło­nią pod­czas liza­nia orzechów.
Pamię­taj, że wisiorki są nie­zwy­kle czułe na ból i Twój chło­pak straci do Cie­bie zaufa­nie, jeżeli prze­kro­czysz gra­nice piesz­czot, któ­rymi swe klej­noty obwa­ro­wał, tak samo jak Ty prze­sta­ła­byś mu ufać, jeżeli posu­nąłby się w Twym gar­dle za daleko.
Można z cza­sem popró­bo­wać zmie­ścić oba jądra w ustach. Warto jed­nak zwil­żyć dobrze mosznę języ­kiem. O ile Twój part­ner nie uległ modzie depi­la­cji, to powi­nien mieć tro­chę wło­sów na woreczku. Przy­li­zu­jąc je dokład­nie przed wło­że­niem do ust, eli­mi­nu­jesz nieco ryzyko przy­pad­ko­wego zaha­cze­nia nimi o zęby. Ta pozor­nie łatwa lek­cja odkryje przed Wami świat nowych jądro­wych doznań!
Zda­rzą się sytu­acje, kiedy będziesz chciała dopro­wa­dzić swego part­nera do natych­mia­sto­wego orga­zmu. Jeżeli więc chcesz mie­nić się eks­pertką we wszyst­kich aspek­tach oral­nej miło­ści, to z tą tech­niką także musisz się zapo­znać. Two­jemu face­towi na pewno spodoba się to, że usta Twoje potra­fią zro­bić z jego ber­łem dosłow­nie wszystko! To bar­dzo pro­sta sztuczka i poj­miesz ją w mig. Obej­mij ustami żołądź penisa i masuj wil­got­nymi war­gami po całym jej obrzeżu. Metoda ta świet­nie się spraw­dza, ponie­waż pobu­dzasz naj­czul­sze miej­sce na peni­sie mężczyzny.
Naprawdę nie potrzeba wiel­kiej wprawy. Kon­cen­tru­jąc się na koro­nie dość szybko dopro­wa­dzisz do gwał­tow­nego wytry­sku. Nie musisz przy tym wcale ruszać głową. Tech­nika ta jest także nie­zwy­kle pomocna przy ponow­nym sta­wia­niu masztu po dopiero co prze­ży­tym sztormie.
Nie zdziw się za bar­dzo, jeżeli okaże się, że lek­cja ta zabie­rze Tobie wię­cej niż jeden dzień. Wspo­mniana wcze­śniej moż­li­woś wskrze­sze­nia zwiot­cza­łego po małej śmierci członka jest moż­liwa– pogłębmy więc dzi­siaj zagad­nie­nie przy­wra­ca­nia erek­cji. Nie tylko zresztą jej przy­wra­ca­nia, lecz także utrzy­ma­nia jej na tyle długo, aby facet Twój zechciał try­snąć jesz­cze raz!
Będziesz musiała wyko­rzy­stać wszel­kie dostępne Ci metody, aby posta­wić go znów na bacz­ność. Wielu męż­czyzn (nie wszyst­kich, ale sporą liczbę) jeden wytrysk kom­plet­nie wyczer­puje i mimo wzno­wio­nej erek­cji przed następ­nym szczy­tem może być jesz­cze bar­dzo długa droga.
Samo ssa­nie kutasa może nie wystar­czyć. Nie wahaj się więc i puść swój zwinny język w eks­cy­tu­jącą podróż dookoła męskiego ciała…
Naj­lep­sze w tym wszyst­kim jest to, że nie obcią­żają cię już żadne ogra­ni­cze­nia cza­sowe: masz całą wiecz­ność na to, aby umyć Two­jego męż­czy­znę całego języ­kiem. Poznaj resztę jego ciała tak, jak pozna­łaś jego penisa – to znak, że prze­ra­dzasz się w praw­dziwą sma­koszkę męskiego ciała!
Szę­ść­dzie­siąt dzie­więć to nie­ko­niecz­nie nie­za­wodny spo­sób na spra­wie­nie part­ne­rowi roz­ko­szy. Koniec koń­ców, któ­reś z Was za bar­dzo skon­cen­truje się na odbio­rze doznań, tym samym zanie­dbu­jąc ich dostar­cza­nie dru­giej oso­bie. Dla­tego 69 zna­la­zło swoje miej­sce w ostat­nim wykła­dzie. Dla wielu głę­bo­kie gar­dło to szczyt oral­nych moż­li­wo­ści. Ja uwa­żam, że na miano to zasłu­guje wła­śnie soixante-neuf.
Przy pra­wi­dło­wym, “nie­sa­mo­lub­nym” wyko­na­niu, kiedy potra­fi­cie już nasta­wić się na naj­sub­tel­niej­sze dozna­nia part­nera tech­nika ta dostar­cza naj­wyż­szych lotów roz­ko­szy. Jed­nak wiele osób zabiera się za tę formę ust­nej miło­ści zde­cy­do­wa­nie za wcze­śnie i koń­czy się na tym, że doświad­cze­nie zaspo­kaja jedną ze stron kosz­tem dru­giej. Dopiero, kiedy naprawdę zacznie­cie nada­wać na tej samej fali odkry­je­cie, że jest to naj­lep­szy spo­sób na obo­pólną ekstazę.Warunek naj­waż­niej­szy jest jeden: oboje musi­cie być oral­nymi eks­per­tami! Jeżeli part­ner Twój woli brać niż dawać, to sześć­dzie­siąt dzie­więć nigdy wam nie wyjdzie.
Idzie Ci bar­dzo dobrze a on jest wnie­bo­wzięty! Kon­ty­nuuj więc dopóki się nie zmę­czysz. Dla dodat­ko­wej dla niego przy­jem­no­ści i dla sie­bie uroz­ma­ice­nia pobaw się jego klej­no­ci­kami. Albo nawet bro­daw­kami. Odwróci to nieco uwagę Two­jego kochanka i opóźni jego wytrysk. Jeśli czu­jesz, że szczyt jest tuż tuż, to prze­stań na chwilkę, niech ochło­nie. W końcu nie chcesz chyba tak szybko skoń­czyć zabawy z jego peni­sem? Prze­dłuż więc jego roz­kosz w nieskończoność!